Wojciech Kryczek

radca prawny

Specjalizuję się w prawie budowlanym. Posiadam również doświadczenie w zakresie Ogólnych Warunków Kontraktu na Budowę dla Robót Budowlanych i Inżynieryjnych Projektowanych przez Zamawiającego FIDIC, które jest efektem pracy na stanowisku prawnika na jednym z kontraktów budowlanych.
[Więcej >>>]

Potrzebujesz umowy budowlanej? +48 602 646 586

Dzisiejszy wpis zainspirowany jest historią, która wydarzyła się już jakiś czas temu. Właściwie to historiami bo wiele takich można usłyszeć w telewizji lub przeczytać o nich w codziennej prasie. Nie jest istotne miejsce, bo może się to zdarzyć w dużym lub małym mieście albo na wsi. Dzieją się one codziennie i różnią się od siebie właściwie tylko szczegółami. W zasadzie może to dotyczyć każdego z nas. Wielu mogło przejść już przez coś takiego.

Wyobraź sobie szczęśliwe małżeństwo, przynajmniej do czasu.

***

Była podpisana umowa majątkowa na podstawie której ustanowiono rozdzielność majątkową co do części dorobku wspólnego. Mieli jednak jedno wspólne mieszkanie a żona posiadała  na siebie dom jednorodzinny w stanie surowym. Razem mieszkali w tym domu przez ileś lat.

Zaciągnęli też razem kredyt na remont domu jednorodzinnego. Kredyt cały czas spłacała żona z własnych środków.

Małżeństwo szczęśliwe było do czasu, bo jak to bywa zaczęły się problemy i zakończyło się rozwodem.

Jeszcze przed rozwodem żona oddała mężowi całe wyposażenie domu jednorodzinnego. Wszystkie rzeczy, które znajdowały się w domu. Mąż dostał jeszcze na własność wspólne mieszkanie, które posiadali. I to bez żadnych spłat, bez jakichkolwiek żądań.

Nie wiem czy uwierzysz, ale żona wzięła na siebie (dobrowolnie) także SPŁATĘ CAŁEGO KREDYTU, który razem zaciągnęli. Kredyt był co prawda przeznaczony na wykończenie domu jednorodzinnego należącego formalnie do żony ale przecież prowadzili wspólne gospodarstwo domowe. Mieli razem dzieci.

Jak myślisz czy na tym się skończyło???

NIE

***

Były małżonek zażądał zwrotu kosztów robót budowlanych, które miał wykonać w domu jednorodzinnym. Dodam, że nie prowadził firmy budowlanej. Nie zajmował się także wykonywaniem robót budowlanych u kogo innego. Podam Ci kilka przykładowych prac które objęło żądanie wynagrodzenia: montaż regipsów, ułożenie paneli, tapetowanie, powieszenie żyrandoli w pomieszczeniach.

Złożony został w sądzie pozew o zapłatę tytułem zwrotu kosztu robót budowlanych.

Myślę, że żądanie można podsumować krótko – przesada – zwłaszcza że małżonek nie musi spłacać kredytu.  Czy jest to przesada, niezależnie od tego jak wygląda zasadność takiego żądania od strony prawnej.

Takie życie jakby powiedzieliby inni.

Wydaje się, ze żona powinna zażądać zwrotu połowy kredytu bo w końcu dlaczego nie??? 🙂

Skoro można żądać wartości nakładu pracy na remonty to dlaczego nie wystawić rachunku za gotowanie, pranie, sprzątanie, wychowanie dzieci?

Co byś DORADZIŁA lub DORADZIŁ w takiej sytuacji???

***

Mianowany podwykonawca

Wojciech Kryczek18 marca 20142 komentarze

Na moim blogu pojawiają się wpisy dotyczące warunków FIDIC. Dzisiaj chciałem poświęcić trochę miejsca na wyjaśnienie kim jest mianowany wykonawca według Ogólnych Warunków FIDIC. Będę bazował na tzw. „czerwonej książce” lub jak wolą inni na „czerwonym FIDIC– u”.

W kontraktach budowlanych opartych na warunkach FIDIC występują podwykonawcy tak jaki przy innych inwestycjach.

Wyobraź sobie sytuację, że dostajesz od generalnego wykonawcy propozycję wykonania jakiejś części robót budowlanych w ramach dużej inwestycji. Krótko mówiąc zostajesz podwykonawcą. Masz określony zakres robót do wykonania, ustalone wynagrodzenie. Niby wszystko dobrze. 🙂 …

Czy możesz się już czuć komfortowo – hmmm???

Odpowiedź za chwilę.

****************************************************************************************************

W jednym z wcześniejszych wpisów poruszyłem kwestię solidarnej odpowiedzialności wykonawcy i inwestora wobec podwykonawcy.  Pisałem o przypadkach, które świadczą o tym, że inwestor wyraził zgodę na zawarcie umowy pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą.

W warunkach FIDIC pojawia się mianowany podwykonawca. Najkrócej mówiąc jest to taki podwykonawca, którego do wykonania części robót zaakceptował inwestor czy też zamawiający. Może on być wskazany jako podwykonawca już w umowie głównej pomiędzy zamawiającym a wykonawcą lub też może być wskazany przez Inżyniera (na etapie późniejszym), który poleci wykonawcy zatrudnienie go jako podwykonawcy.

CO WIĘC POWINIENEŚ ZROBIĆ BĘDĄC PODWYKONAWCĄ I DO CZEGO JEST TO POTRZEBNE?

****************************************************************************************************

Wracamy do przerwanego wątku

Jeśli jesteś wskazany w umowie głównej podpisanej przez zamawiającego i wykonawcę to nie ma problemu. 🙂

O ile jednak podpisałeś umowę już po zawarciu umowy głównej to powinieneś zadbać o to aby wykonawca dopilnował żebyś został zgłoszony Inżynierowi. A jest to potrzebne bo zgoda Inżyniera oznacza, że:

JESTEŚ MIANOWANYM PODWYKONAWCĄ!!!

A DO CZEGO JEST TO POTRZEBNE?

A do tego, że zamawiający może zapłacić mianowanemu podwykonawcy bezpośrednio całość lub część należności jakie są mu należne. Szczegółowe uregulowanie znajdziesz w subklauzuli 5.4 [Dowody płatności] – Rozdział 5 Mianowani Podwykonawcy.

Po prostu ułatwia to odzyskanie Twoich pieniędzy.

Jeśli nie będziesz miał statusu mianowanego podwykonawcy to Inżynier może Cię  usunąć z placu budowy.

🙂

Minęły już dwa miesiące odkąd doręczeniami przesyłek sądowych zajmuje się Polska Grupa Pocztowa. Co przyniosła zmiana operatora? Na forach internetowych zawrzało od samego początku.

Śledziłem wpisy. Przeważały głównie negatywne komentarze i opinie o zmianach. Czego dotyczyły zarzuty?

Najwięcej była chyba takich, w których zarzucano że były problemy z odbiorem przesyłek. Komentarze brzmiały mniej więcej tak:

  • we wskazanych punktach odbioru (np. sklep) nie było przesyłki a obsługa nie wiedziała gdzie może on być,
  • właściwych okazywało się kilka punktów i żeby odebrać korespondencję należało odwiedzić kilka z nich, często znacznie od siebie oddalonych,
  • punkt odbioru oddalony jest o kilka kilometrów,
  • krótkie godziny pracy takich punktów, osoby pracujące do 18.00 nie mają praktycznie szans odebrać listu w środku tygodnia bez zwalniania się,
  • nieodpowiednie miejsce odbioru zdaniem adresatów o ile będzie nim np. sklep monopolowy.

Wątpliwości budziło to czy pozostawienie listu z sądu w sklepie nie spowoduje tego, że zostanie w jakiś sposób ujawnione to, że klient sklepu może mieć problemy.

W ubiegłym tygodniu przeczytałem w prasie dwa artykuły związane z doręczeniami przesyłek sądowych. W jednym z nich opisano przypadek Sądu Rejonowego w Płocku gdzie powołano specjalną służbę do doręczeń. Sami pracownicy dostarczają przesyłki do adresatów, gdyż Polska Grupa Pocztowa nie radzi sobie z doręczeniami. Spowodowało to odraczanie rozpraw.

Drugi opisany przypadek dotyczył Bydgoszczy. Z powodu błędów firmy doręczającej, miało spaść z wokandy 150 spraw.

Dostrzeżono także pozytywne aspekty zmiany. 🙂

Czytałem komentarze w których zwrócono uwagę na złamanie monopolu Poczty Polskiej. Ktoś zauważył i trudno się z tym nie zgodzić, że nowe zawsze budziło strach i sprzeciw. 🙂 A potrzeba czasu żeby ludzie przyzwyczaili się do nowej sytuacji.

Jeśli chodzi o mnie to mam w pobliżu placówkę InPost i jak do tej pory nie miałem powodów do narzekań. Pozostawione awizo z informacją, wizyta i odbiór w placówce. Przyznam, że żadnych zarzutów do pracy wydających przesyłki nie miałem. 🙂

Sprawdziłem także w wyszukiwarce punktów odbiorczych na stronie internetowej Polskiej Grupy Pocztowej gdzie mógłbym odebrać list z sądu gdyby został skierowany do mnie. Wskazało mi 6 punktów!!!  🙂

I od którego zacząć jak przyjdzie co do czego? 🙁

Czy korzystniejsza cena (około 80 mln złotych bo o tyle niższa była oferta Polskiej Grupy Pocztowej), sprawi że będzie lepiej z doręczeniami sądowymi?

Odwołanie szefa GDDKiA

Wojciech Kryczek18 lutego 20144 komentarze

W ubiegłym tygodniu odwołany został ze stanowiska Lech Witecki, który pełnił funkcję generalnego dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad. W branży budownictwa drogowego osoba bardzo znana. Szczególnie jeśli chodzi o firmy, które w jakikolwiek sposób zaangażowane były w budowę autostrad w naszym kraju.

Lech Witecki stanął na czele GDDKiA w okresie poprzedzającym EURO 2012. Z budową nowych dróg i autostrad wiązano wiele nadziei. Nie chodzi mi akurat o powstanie nowej sieci dróg i autostrad, ale o napędzenie gospodarki związane z inwestycjami. Na rozwój infrastruktury przeznaczono miliardy Euro.

Śledząc w ostatnich dniach informacje podawane w gazetach, telewizji czy też na forach internetowych, nie sposób nie zauważyć, że przeważają pozytywne opinie odnoszące się do faktu odwołania byłego już szefa GDDKiA. Zauważyłem też opinie, których autorzy przestrzegają przed jednoznaczną negatywną oceną byłego dyrektora. Zwracają uwagę na powiększenie istniejącej sieci drogowej za jego kadencji.

Faktem  jest jednak to, że postać byłego dyrektora budziła i nadal budzi skrajne emocje.

Głównym zarzutem wobec Lecha Witeckiego pozostaje chyba to, że za jego kadencji wiele firm budowlanych upadło lub popadło w tarapaty finansowe. W trakcie realizacji kontraktów przedsiębiorcy żądali zwiększania wynagrodzeń z powodu nieprzewidzianych okoliczności. Okoliczności tych najczęściej nie byli w stanie przewidzieć, jak sami twierdzili.

Kwestią otwartą pozostaje odpowiedź na pytanie, czy właściciele firm startujących w przetargach na budowę dróg, dokonywali rzetelnej wyceny swoich prac i czy nie składali zaniżonych ofert???

Co miałoby pomóc oczywiście W WYGRANIU PRZETARGU. 🙂

Na ile składanie ofert z niską ceną było działaniem świadomym.

Nie jest żadną tajemnicą, o czym pewnie sam nieraz słyszałeś, że jedynym kryterium wyboru wykonawcy w ramach zamówień publicznych jest …

NISKA CENA. 🙂

Najrozsądniejszym rozwiązaniem na uniknięcie negatywnych następstw, wynikających z wyboru oferty z najniższą ceną byłoby chyba opracowanie dla zamawiającego jakiegoś mechanizmu ustalenia miarodajnej ceny. Mogłoby to polegać na tym, że na podstawie ofert z najniższą i najwyższą ceną, określano by rozpiętość cenową a następnie wyliczano średnią cenę. Określano by górną i dolną granicę takiej średniej ceny. Rozpatrywano by tylko oferty mieszczące się w tej średniej cenie.

NA KONIEC.

Można się zastanawiać czy jednak zmiana jednego człowieka na stanowisku sprawi, że:

  • drogowe kontrakty budowlane będą lepiej i szybciej realizowane,
  • firmy budowlane przestaną bankrutować i wyjdą z zatorów płatniczych,
  • coś się zmieni jeśli chodzi o kryteria wyboru wykonawców w ramach przetargów,
  • odczujemy wyraźną poprawę w relacjach pomiędzy zamawiającymi a wykonawcami i podwykonawcami.

Na to jednak, żeby odpowiedzieć na te pytania będziemy musieli jeszcze chyba poczekać. 🙂

A Ty co myślisz o zmianie szefa GDDKiA, zmieni się coś na lepsze? 🙂

Dzisiaj chciałem krótko napisać o formie jaką powinna mieć umowa o roboty budowlane i umowa podwykonawcza na gruncie przepisów Kodeksu cywilnego i Prawa zamówień publicznych.

Musisz wiedzieć, że ustawodawca dokonał pewnego zróżnicowania jeśli chodzi o wymaganą formę umowy o roboty budowlane a umowy podwykonawczej. Nie do końca wiadomo, dlaczego tak się stało i z czego to wynika.

Czytając art. 648 §1 k.c. dowiesz się, że umowa o roboty budowlane powinna zostać stwierdzona pismem. Jest to forma zastrzeżona dla celów dowodowych (ad probationem).

Z kolei umowa o podwykonawstwo zgodnie z art. 6471 §4 k.c. powinna być dokonana w formie pisemnej pod rygorem nieważności (ad solemnitatem). Chodzi tutaj o umowę pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą oraz pomiędzy podwykonawcą a dalszym podwykonawcą.

Inaczej jest w przypadku umowy o roboty budowlane zawieranej na gruncie Prawa zamówień publicznych. Zgodnie z art. 139 ust. 2 tej ustawy, umowa wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności o ile przepisy odrębne nie wymagają formy szczególnej. Oznacza to, że umowa o roboty budowlane zawarta w sprawach zamówień publicznych musi zostać zawarta w formie pisemnej pod rygorem nieważności. Niezachowanie formy pisemnej, inaczej niż w przypadku umowy zawieranej poza Prawem zamówień publicznych, oznacza nieważność takiej umowy.

UMOWA O ROBOTY BUDOWLANE I UMOWA PODWYKONAWCZA, JAKIE SĄ SKUTKI NIEZACHOWANIA WŁAŚCIWEJ FORMY UMOWY?

Przy umowie o roboty budowlane (forma dla celów dowodowych), niezachowanie formy pisemnej oznacza, ograniczenia w przeprowadzeniu dowodów na okoliczność jej zawarcia. Sama umowa jest jednak ważna. Ograniczenia dowodowe ujęte są w art. 74 k.c. W razie niezachowania zastrzeżonej formy, nie można przeprowadzać dowodu z przesłuchania świadków ani dowodu z przesłuchania stron na fakt dokonania czynności.

Ograniczenia te nie będą miały jednak zastosowania w następujących przypadkach:

  1. gdy zachowanie formy pisemnej jest zastrzeżone jedynie dla wywołania określonych skutków czynności prawnej,
  2. jeżeli obie strony zgodzą się na przeprowadzenie dowodów,
  3. jeżeli żąda tego konsument w sporze z przedsiębiorcą albo
  4. jeżeli fakt dokonania czynności prawnej będzie uprawdopodobniony za pomocą pisma.

Najważniejsze jest jednak to, że przepisy o formie pisemnej dla celów dowodowych nie mają zastosowania w stosunkach między przedsiębiorcami. Zatem gdy stroną umowy są dwaj przedsiębiorcy, to nie będzie jakichkolwiek ograniczeń dowodowych.

Samo niezachowanie formy pisemnej umowy, o ile przepisy prawa zastrzegają taką formę, oznacza nieważność czynności prawnej tylko wtedy gdy wyraźnie przewidziany został rygor nieważności.

Dla umowy podwykonawczej (forma pisemna pod rygorem nieważności), niezachowanie właściwej formy oznacza, że umowa taka jest bezwzględnie nieważna. Zatem nieważnie zawarta umowa nie spowoduje jakichkolwiek skutków prawnych.

Umowa o roboty budowlane i umowa podwykonawcza

Umowa o roboty budowlane i umowa podwykonawcza są ściśle ze sobą powiązane.